piątek, 18 lipca 2014

Białe skrzynie na tarasie




Wreszcie stworzyłam moje mini-dzieło, które planowałam już od dawna, tylko czasu brak.
Pomysł - wiem, stary jak świat... Ale mimo to pokażę moje skrzyneczki, bo jestem trochę dumna, że własnoręcznie przyczyniłam się do tego, że nie poszły na zmarnowanie, tylko cieszą me oczy:)


Takie były na początku. To znaczy jeszcze gorsze, bo bardziej brudne, tu już są wypłukane i schną na słońcu. Przywiozłam je z bazaru, od bardzo miłych sprzedawców warzyw:)



Po wyschnięciu skrzynki pomalowałam dwukrotnie farbą olejną, odporną na warunki zewnętrzne.

Miałam już trochę kwiatów w donicach, kilka sztuk dokupiłam. 
No i najbardziej mozolna praca - przesadziłam wszystkie rośliny do większych doniczek. 
Za tym nie przepadam, ale chęć późniejszego oglądania efektu przy porannej kawie mnie motywowała. 
Tu już przesadzone rośliny, uff (dodam, że dzieło okraszone było wiązankami rzucanymi non-stop przez budowlańców pracujących obok:), żeby nie wyglądało to zbyt romantycznie):



A tu gotowe skrzynie ozdabiają taras:


  


Moje ulubione drzewko oliwne. Długo takiego szukałam, a znalazłam w... IKEI:






Pora wakacyjna, więc zachęcam Was do ozdobienia balkonu czy tarasu pomalowanymi skrzyniami. 
Ładnie wyglądałyby też szare, błękitne lub nawet w jakimś ostrzejszym kolorze. U mnie zazwyczaj wygrywa biel.

A teraz do weekendu i spokojnej porannej kawy:)


środa, 25 czerwca 2014

Publikacja w Werandzie 7/2014







Bardzo się cieszę, ponieważ... w najnowszej, lipcowej Werandzie został opublikowany mój projekt:)
Jest to efekt sesji fotograficznej przeprowadzonej u mnie przez stylistkę Kasię Sawicką, która dodała do naszych wnętrz trochę koloru jako wisienki na torcie, za co bardzo Jej dziękuję.

Nie dostałam jeszcze z Werandy oryginalnych skanów artykułu, więc na razie "poglądowo" zamieszczam swoje zdjęcia gazety. Jesteśmy na stronach 66-81, polecam:) Ciekawa jestem Waszych opinii...






Nie wiem dlaczego na poniższym zdjęciu ściana z telewizorem ma fioletowy odcień, a w rzeczywistości jest zupełnie szara. Nie do końca mi ten fiolet pasuje, ale trudno, tak widocznie wyszło w druku.






Tu też tapeta wydaje się być fioletowa, a w rzeczywistości taka nie jest.
Dla porównania pod tą fotografią jest zdjęcie sprzed chwili. Trochę inny odcień, prawda?
Ja osobiście wolę szarość.
No i nasza psinka załapała się do gazety:)





Poniżej obraz Martyny Kliszewskiej. Uzupełniam, ponieważ nie ma tej informacji w gazecie.




W tekście jest dużo o inspiracjach skandynawskich po naszym pobycie w Szwecji. Rzeczywiście miało to spory wpływ na nasze wybory stylistyczne, ale ostatecznie efekt nie wydaje mi się taki całkowicie skandynawski. Wg mnie wyszła nam mieszanka przeróżnych stylów:)

Jeśli ktoś chciałby obejrzeć trochę więcej zdjęć, to zapraszam tutaj.
:)


czwartek, 12 czerwca 2014

Sztokholm relacja nr 1 - Bruka design




Moje kilkudniowe wojaże po Sztokholmie zakończone,
baterie naładowane na full,
powinno mi to wystarczyć na dość długo...

Odwiedziłam mnóstwo wnętrzarskich sklepów i sklepików, a moją relacją nr 1 będzie...

BRUKA DESIGN

- sklep ten nie należy do tych największych i pojawiających się we wszystkich przewodnikach,
ale należy do moich ulubionych. Jest w nim mnóstwo ciekawych akcesoriów i dodatków, trochę mebli - wszystko to szwedzkie projekty, w pięknej gamie kolorystycznej, w której przeważa biel i czerń z akcentami mocniejszych barw. Hitem ostatnich miesięcy jest miedź, więc i w Bruka Design znajdziemy takie elementy. Nie udało mi się przejść obok nich obojętnie:)
"Bruka" oznacza "farma", "gospodarstwo", dlatego też w sklepie przeważa styl cottage, ale świeży i minimalistyczny, nie-postarzany, co mi się podoba. Materiały - oczywiście naturalne, jak ceramika, len, bawełna, drewno...
I jeszcze informacja, gdzie się znajduje. Ja akurat odwiedziłam ten przy Östermalmstorg, czyli pięknym placu w urzekającej, eleganckiej dzielnicy Östermalm (jest to jeden z 350 sklepów w kilku krajach).

Oto kilka zdjęć z tego miejsca: 






Meble w Bruka Design to głównie białe komody z betonowymi blatami, co widać poniżej:





Moja mała zdobycz z tego sklepu, czyli miedziane wkładki do butelek, służące jako świeczniki:


fot: MAKAO home




środa, 4 czerwca 2014

Stockholm city!


Here we go!!!

Będzie shopping wnętrzarski - to co lubię najbardziej:)

I po prostu spacery po ulubionych miejscach.




I najważniejsze - czas spędzony z moją siostrą!:)

Do zobaczenia wkrótce Kochani.
Będą relacje z tego raju dla projektantów wnętrz, bo to nieskończona ilość sklepów i inspiracji, oczywiście w stylu skandynawskim.
papa


poniedziałek, 2 czerwca 2014

Paryż w klimacie vintage - pchli targ etc...


Paryż - miasto miłości, sztuki i... zakupów:)




Szukałam ostatnio ciekawych dodatków w stylu vintage i naszło mnie na wspomnienia z Paryża. I choć byłam tam już dość dawno, to podzielę się z Wami kilkoma klimatycznymi fotografiami, ale od razu uprzedzam:) - nie będą to typowe zdjęcia Francji eleganckiej, Francji muzealnej (choć po muzeach też chodziłam, a jakże). Mnie zachwyciła dzielnica Montmartre z uliczkami pełnymi obrazów, plakatów i oczywiście kawiarni, a już w ogóle odpłynąć można na pchlim targu - skarbnicy przedmiotów! Nikogo nie namawiam do zagracenia domu bibelotami, bo sama tego nie lubię, ale kilka ciekawych dodatków może nadać charakteru całemu wnętrzu. Szczególnie style: vintage, industrialny i klasyczny lubią takie urozmaicenia, a z Paryża można przywieźć całą ciężarówkę różności! Ale nie trzeba, można wybrać tylko ciekawy plakat, porcelanę i cieszyć nimi oczy po powrocie.


Na początek foto-spacer po okolicach Montmartre, aby na koniec dotrzeć na północne obrzeża Paryża, gdzie znajduje się jeden z największych na świecie pchli targ, a właściwie całe skupisko kilkunastu rynków, Les Puces St-Ouen. Tam można się naprawdę urządzić (nie mam tu nic złego na myśli:)!




Poniżej dwa kadry z frontami sklepowymi, które zachwycają naturalnością i prostotą.
Owoce wystawione w wielkich skrzyniach z litego drewna oraz kwiaty w koszach i skrzynkach - love it!




A tu sklep, w którym zakupy robiła Amelie Poulain:)



Poniżej seria kawiarniana:







Tu akurat zdjęcie z centrum Paryża - très chic:




I wracamy na Montmartre:



Place du Tertre, a na tym placu pięknie ubrana Pani:



I kolejne dwie eleganckie, kolorowe "dojrzałe" Paryżanki:




Idziemy dalej, mijamy piękne studio projektowania wnętrz:



Katarynki jeszcze istnieją:




I docieramy na targ staroci! I nie wiadomo kiedy mija tu pół dnia, mąż zaczyna się niecierpliwić, a jesteśmy dopiero w połowie...:)
Gdy patrzę na poniższe zdjęcie, żałuję, że nie kupiłam tego kelnera. Byłby idealny np. na tarasie:



Blaszane napisy. Bonne idee na ścianę np. w kuchni:



Super industrialne metalowe meble:



Fantastyczny stół! Wokół niego postawiłabym nowoczesne krzesła i jadalnia gotowa:



Piękny zegar i stare oryginalne krzesło Tolix - perełka:





Tu utknęłam na długo. Oryginalne okładki starych magazynów, idealne do zrobienia galerii na całą ścianę:




Bardzo ciekawa ozdoba np. nowoczesnego salonu - wielka postać szachisty.
Do tego metalowa litera A:



Ogromny wybór industrialnych lamp:



Tu spodobały mi się kolorowe haki na ścianie i lampy:



Wracam z małymi zakupami, ale pojadę tam jeszcze z większą walizką:):



A na wieczór... Moulin Rouge, francuskie wino itd....:)


fot.: MAKAO home

Wyszedł mi z tego baardzo długi post. Pewnie Ci, którzy nie lubią klimatu targów staroci, nie dotarli nawet do końca. Pozostałym gratuluję cierpliwości i dziękuję za uwagę:)
Mam nadzieję, że Was ten post zainspiruje i wybierzecie się chociażby ... na warszawskie Koło, bo tam też można coś ciekawego upolować.


Czy Wy też lubicie buszować po targach staroci, tak jak ja?
Napiszcie, co ciekawego zdobyłyście/liście:)



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...